Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

„Autentyczne” banki zdjęć
Kategoria: Inne

Alternatywa dla tradycyjnych banków zdjęć? Jest! I jest naprawdę cudowna, niestety także droga.

Zwykle zdjęcia z banków zdjęć nie kojarzą się zbyt dobrze (choć sporo jest w tym stereotypów). Zarzuca im się sztuczność i przedstawianie perfekcyjnej, odrealnionej rzeczywistości . Jeśli widziałeś kiedyś reklamy, tj. plakaty, ulotki ze szkół językowych, a na nich śmiejących się (nie wiadomo z czego…) studentów różnych narodowości to właśnie miałeś do czynienia z taką właśnie typową fotografią stockową royalty-free.

Jak to się dzieje, że to co oferują banki zdjęć wygląda tak, a nie inaczej? Otóż, aby zdjęcie zostało wystawione do sprzedaży przez daną stronę musi (albo przynajmniej musiało do niedawna, bo ostatnio to się zmienia) spełnić pewne mniej lub bardziej rygorystyczne warunki. Przykładowo musi charakteryzować się odpowiednią kolorystyką, (najbardziej wierną tej rzeczywistej) i właściwym wykadrowaniem. Zdjęcia częściowo rozmazane, prześwietlone, nieostre, z urwanymi kadrami i widocznymi szumami są odrzucane.

Tymczasem ogromna popularność darmowych zdjęć (takich jak na pexels.com) udowodniła, że takie na pozór „nieudane” zdjęcia są bardzo dobrze odbierane przez internatów i postrzegane jako te bardziej naturalne. A że popyt wyznacza podaż, powstało kilka stron oferujących tzw. autentyczne zdjęcia.

Offset. Zdjęcia z tej strony można określić jednym słowem: CUDOWNE i aż mi się łezka kręci w oku, że są dla mnie nieosiągalne, tj. nie mogę wykorzystywać ich w swoich projektach. Smutek wielki, bo ceny OGROMNE. Aby przedstawić skale dramatu, napiszę, że za jedno zdjęcie trzeba zapłacić 250 (mniejsze) lub 500 (większe) dolarów! Zaczynam nawet myśleć, że się marnuję jak graficzka i trzeba było zająć się fotografią!

Stoksy. Widać, że strona dopiero się rozwija i nie ma za wiele dostępnych kolekcji, ale mimo to można tam znaleźć prawdziwe perełki. Ceny także przystępniejsze, ale tylko na pozór, bo za najmniejsze zdjęcie trzeba zapłacić „jedyne” 10 dolarów.

Snapwi. Spośród wszystkich trzech stron wymienionych w tym wpisie, ta prezentuje się pod względem jakości najgorzej. Zdjęcia nie są na najwyższym poziomie. Ich jakość zbliżona jest do tych darmowych a la Pexels. Ogólnie raczej nie zainteresowały mnie na tyle, aby coś tam zakupić, tym bardziej że za najmniejszą wersję trzeba zapłacić również 10 dolarów.

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

Obecnie przyjmuję zlecenia na lipiec i sierpień. Zapraszam do kontaktu!