Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

Fakty i mity na temat Bloggera (Blogspot)
Kategoria: Blogi i blogowanie

Postanowiłam, że kwiecień na moim blogu uczynię miesiącem Bloggera (blogspot)! Cykl wpisów poświęconych tej platformie chciałabym zadedykować przede wszystkim początkującym blogerkom, które są jeszcze przed założeniem swojego pierwszego bloga lub dopiero niedawno zaczęły.

Do niedawna sądziłam jeszcze, że nie ma zbytniego zapotrzebowania na wiedzę w zakresie obsługi tej platformy. Okazało się jednak, że wiele osób pisze do mnie z bardzo podstawowymi problemami. Zdałam sobie więc sprawę, że to że ja coś wiem to nie oznacza wcale, że inni, a szczególnie początkujący mają podobnie :). Poza tym jeśli ktoś o coś pyta to wolałabym zamiast do innych stron odsyłać do swojego bloga.

Na dobry początek zmierzymy się z kilkoma mitami (a może faktami), które często spotykam na innych blogach. Jeśli ktoś ma coś do dodania – lub nie zgadza się z niektórymi – to zapraszam do dyskusji w komentarzach. Chciałabym też zauważyć, że będę trochę generalizować, tj. opisuję przypadki typowe, tj. np. blogerki, która ma bloga 1-3 lata, np. lifestylowego, publikuje wpisy 2-3 tygodniowo, 4-7 zdjęć na wpis, średnio zasobnej i średnio znającej się na obsłudze platform blogowych, czyli ten wpis dotyczy przeciętnej blogerki, a nie tych z pierwszej 50 najpopularniejszych blogerów lub którzy publikują materiały video na swoich blogach itp.:)

1. Blog na Bloggerze, nie należy do mnie. Tylko blog na własnym hostingu jest tak naprawdę mój.

Szczerze pisząc zawsze mnie to twierdzenie dziwi, no bo co to właściwie jest blog? Jak dla mnie jest to zbiór wpisów. To one są najważniejsze, a wszystko inne to dodatki, które są zmienne. To gdzie je chcemy wyświetlać to kwestia bardzo ważna, ale dokładnie gdzie to robimy już drugorzędna (już ważniejsze jest jak to robimy). Zarówno na Bloggerze jak i na WordPressie nasze wpisy tak samo będą nasze. Wszystko inne może się zmieć jak rękawiczki, szablony, nazwy, platformy blogowe. Wychodząc z tego założenia ja nie wiem co osoby, które piszą, że na WordPressie blog jest ich, a na Bloggerze już nie. No dobrze rozumiem, o co im chodzi ale to wydaje mi się twierdzeniem trochę na wyrost. Bo niby jak blog na własnym hostingu jest ich? Że trzymają serwer przy łóżku w swoim pokoju? Zarówno w przypadku Bloggera jak i WordPressa po prostu korzysta się z wypożyczonego miejsca szczególnie jeśli korzystamy z współdzielonego hostingu, a w przypadku bloga przeciętniej blogerki właśnie tak jest. To nadal nie jest nasz serwer, ale tylko miejsce na nim w dodatku wykupione na określony czas, więc jeśli zapomnimy o przedłożeniu lub po prostu zostaniemy bez przysłowiowego grosza w miesiącu zapłaty, to z naszym miejscem hostingowym możemy się pożegnać.

Ktoś napisze „No dobra, ale co jeśli Google usunie mi konto na Bloggerze?”. Ja mogę zapytać, a co jeśli serwery padną i właściciel firmy hostingowej ucieknie na Bahamy. Ten sam stopień prawdopodobieństwa co usunięcie konta na Bloggerze (a może nawet większe w przypadku tej pierwszej opcji :).

Ktoś znowu napisze „No ale w przypadku WordPressa, to można zrobić kopie zapasowe”. Na Bloggerze także i jest to dużo łatwiejsze. Także i tu jest jeden-jeden. Jeśli będziemy mieli kopie zapasowe, to w łatwy sposób będziemy mogli odtworzyć nasz blog. Podejrzewam nawet, że ryzykownej jest nawet mieć bloga na WordPressie szczególnie jeśli się nie przykłada uwagi do robienia kopi zapasowych, a nasz dostawca usług hostingowych ich nie wykonuje automatycznie, bo jest większe ryzyko włamania. Poza tym Blogger nie usuwa kont od tak :) Trzeba się mocno się o to postarać. Listę rzeczy, która się nie podoba Google można znaleźć tutaj.

O ile więc masowo nie publikujesz linków do stron z nielegalnym materiami, np. Chomikuj, nie wykorzystujesz zdjęć które nie należą do Ciebie, a np. do innych blogerów (Ci Blogerzy jak ich mocno zdenerwujesz mogą się postarać, aby Google się Tobą zainteresowało), twój blog to nie zaplecze pozycjonerskie ani źródło spamu i wirusów to naprawdę nie powinieneś się martwić. Poza tym może nie wiecie, ale na zachodzie wiele blogerek walczy z kopiowaniem swoich treści przez zgłaszanie tego do firm hostingowych, na których znajdują się strony/blogi, więc jeśli nawet macie blog na WordPressie to okoliczność ta wcale was nie chroni, bo firma hostingowa nadal ma dostęp do tego wielce „naszego własnego” konta i też mogą się postarać, aby przestał działać.

2. Blogger jest tylko dla małych blogów

Ja napisze tak. Blog na blogspocie jest najlepszy dla mało rozbudowanych blogów pod względem wizualnym. I co to własciwie znaczy mały? Kilka wpisów, niewiele czytelników? Po przekroczeniu jakiejś liczby wpisów przestaje działać? W związku z moimi zainteresowaniami codziennie odwiedzam pewną anglojęzyczną stronę dotyczącą koreańskiego show-biznesu :P, która jest oparta o Bloggera. Szablon ma koszmarny, ale jest najpopularniejsza stroną tego typu w Internecie (pod względem podejścia do tematu), więc notuje odwiedziny na poziomie sporego portalu. Nie jest niczym niezwykłym, aby pod jednym wpisem było 500-1000 komentarzy, a wpisów codziennie jest ok. 8-10, co daje tygodniowo całkiem pokaźną liczbę I co z tego wynika? A to, że blog zawsze śmiga, nigdy nie miał przestojów, nigdy żadnego błędu. Na podstawie tego bloga mogę napisać, ze Blogger udźwignie każdy ruch jaki pojedynczy bloger jest w stanie wygenerować.

Oczywiście Blogger ma pewne ograniczenia, ale WordPress też je ma bo przecież nie dostajemy nielimitowanego konta (nawet jeśli jest wyraźnie zaznaczone w ofercie, ze jest nielimitowane), a nie ukrywajmy, w Polsce skąpi się na hostingu i zazwyczaj wybiera się najtańsze opcje, oczekując za to wyśmienitych parametrów, więc prędzej na WordPressie przekroczymy jakieś limity (jak. np. nam skoczy ruch) niż  na Bloggerze. Poza tym już nie chciałabym wchodzić w dyskusje, dlaczego taki Blogger daje np. limity i czy np. 1GB na zdjęcia to dużo czy mało (ale aż 15 GB przy z kontem G+)? Prawda jest jednak taka, że jeśli prowadzimy bloga, gdzie publikujemy dużo dużych zdjęć (i niestety przesyłamy je w ogromnych rozmiarach w dodatku nieskompresowane), to WordPress dużo lepiej się sprawdzi, bo oferuje tego miejsca więcej. Kwestia czy publikowanie zdjęć w takich rozmiarach jest korzystne dla naszego bloga, to  już zupełnie inna sprawa. Z tym, że jak ostatnio szukałam tych limitów Bloggera, bo były wyszczególnione na oficjalnej stronie, to już ich tam nie było i zastanawiam się, czy czasem Google nie wprowadziło (albo nie zamierza) jakiś nowych zmian na korzyść. Jak coś wiecie na ten temat to piszcie.

3. Blogger nie jest łatwy w dopasowaniu, za to WordPress już tak

Wiele razy spotykam się ze stwierdzeniem „a na Bloggerze, to ja muszę wszystko w kodzie poprawiać, nie to co podobno na WordPresie, który ma TAKIE możliwości dopasowania!”. Jeśli ktoś już coś takiego rozpowszechnia, to powinien od razu napisać o jaki to niby mu szablon na tym WordPressie chodzi i co on rozumie przez to dopasowanie. Piszę, to bo niektórym naprawdę wydaje się, że po przejściu na WordPress za pomocą dwóch kliknięć, będą mogli przebudować pół szablonu. Niestety czy stety wiele, o ile nie większość szablonów nie ma rozbudowanych opcji dopasowywania (i bardzo dobrze, bo najczęściej i tak się z ich nie korzysta, a tylko niepotrzebnie zapychają panel administracyjny).

Tak jak już ostatnio pisałam, powinno się wybierać szablony, które nie chcemy już dopasowywać, ponieważ w przeciwnym wypadku skończy się to tym samym co na Bloggerze czyli zmianami w kodzie, a na WordPressie nie jest już to takie proste jak na Bloggerze. Tak, na Bloggerze jest to bajecznie proste, ponieważ wszystko mamy w jednym miejscu, natomiast kod szablonu na WordPressie jest w kilku jak nie na kilkunastu – kilkudziesięciu (licząc wtyczki) miejscach. Pomijam niezmiernie ważny fakt, że przydałoby się jednak utworzyć jakiś motyw potomny, a nie tak „na chama” za przeproszeniem pliki zmieniać, bo co potem z aktualizacjami. Generalnie konkluzja jest taka, że jeśli nie umiesz sobie dopasować tego czy tamtego w Bloggerze, który jest dużo łatwiejszy, to nie łudź się, że na WordPressie będzie to prostsze, bo nie będzie

4. Firmy sprawdzają kod i jak zauważą, że blog jest na Bloggerze, to już nawet nie piszą do autora z propozycją współpracy

Nie wiem, nie jestem firmą składającą oferty blogerkom, ale wydaje mi się, że większej bzdury dawno nie czytałam. No tak, z pewnością reklamodawca sprawdza kod i rezygnuje z kontaktu, bo blog jest na Bloggerze. Podejrzewam, że reklamodawcom jedyne na czym zależy to na tym ile macie wejść, a nie jaki macie kod strony.

5. Blogger to platforma dla amatorów

Mogłabym mnożyć przypadki osób, które osiągnęli sukces na Bloggerze i dalej z niego korzystają. Platforma z nikogo nie zrobi świetnego blogera ani profesjonalisty. W blogu jak już pisałam na początku ważne są wpisy, czyli teksty i ewentualnie zdjęcia. Ja mam WordPressa, a wcale nie czuję się z tym lepiej :). Wydaje mi się, że to twierdzenie, że Blogger jest nieprofesjonalny wynika głównie z tego, że jest darmowy a przez to nie traktuje się go poważnie :), bo jak coś darmowego może konkurować z tym, co jest płatne? W Polsce szczególnie jest przeświadczenie, że wszystko co płatne jest lepsze, więc jeśli ktoś chce zainwestować w bloga, to sobie myśli „no, ale Blogger to takie nic, każdy go może mieć, WordPress to jest taka elita, tylko dla wybranych, tj. którzy sypną groszem i pokażą tym samym, że blogują na poważnie, bo co to za profesjonalne blogowanie na darmowej platformie.”

Oczywiscie tym wpisem nie chciałam was przekonać do tego że Blogger jest w jakikolwiek sposób lepszy od WordPressa. Chciałam jedynie zwrócić uwagę na dość obiegowe i nieco krzywdzące opinie dotyczące tej platformy. Jeśli macie inne zdanie zapraszam do dyskusji!

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

  • Dziękuję Ci za ten głos rozsądku :) I choć nie jestem początkującą blogspociarą stażem, z zainteresowaniem będę śledzić Twój kwietniowy cykl wpisów.
    pozdrawiam serdecznie!

    • No to ja w takim razie też pozdrawiam :)

  • Super, super i jeszcze raz super, że o tym piszesz. Co prawda wyklułam się na Bloggerze trzy lata temu, ale lubię czytać takie wpisy – a nuż dowiem się czegoś nowego. Też ostatnio szukałam tych zdjęciowych limitów Bloggera, bo pamiętam, że kiedyś o nich czytałam, ale teraz ni widu, ni słychu. Może faktycznie zmieni się coś na plus. Nie dodaję jakichś wielkich zdjęć, bo nie są mi one do niczego potrzebne, a zwyczajnie zamieszczam zdjęcia nieco większe, niż mieszczą się we wpisach. Ostatnio jednak na jednym z obserwowanych blogów rysunkowych, autorka pisała o tym, że cały czas wrzuca zdjęcia na jakieś strony hostingujące, a dopiero później link do nich do posta. Dziewczyna teraz ma problem, bo jeden z portali został zlikwidowany, a zdjęcia w starych postach przestały się wyświetlać. Klapa na całego, ale najważniejsze, że „zaginione” zdjęcia posiada na komputerze.
    Jeśli porównywać darmowego Bloggera z darmowym WordPressem, to z WP uciekłam szybciej niż przyszłam :D Oczywiście na początku i Blogger wywoływał u mnie chęci ucieczki, ale wiele mnie nauczyła ta platforma. Lubię dla relaksu „pogrzebać” w kodzie, a gdyby ktoś mi te trzy lata temu napisał, że dziś będę potrafiła zaprojektować sobie szablon, to kazałabym mu się w głowę popukać ;)
    Swoją drogą, to bardzo rozbawił mnie ten fragment „Bo niby jak blog na własnym hostingu jest ich? Że trzymają serwer przy łóżku w swoim pokoju?”. Już sobie wyobrażam zagracony pokój serwerami i kablami :D
    Z przyjemnością będę śledzić tę serię.

    • No tak, z tymi zdjęciami, które potem trzeba trzymać na zewnątrz jest rzeczywiście problem – nie warto na pewno wybierać jakiś mało znanych stron, bo one rzeczywiście mogą zniknąć :) Ja bym stawiała na Dropbox (jeśli chciałabym linki bezpośrednie) lub Photobucket (tam jest 2GB za darmo). Generalnie za darmo to nie bardzo można wiele zdziałać, bo są też limity, ale to już tak bywa. Chociaż 15 GB z Google+ to jest naprawdę dużo. Jeżeli jakiś „przeciętny” bloger to szybko zużyje, to znaczy, że chyba musi popracować nad kompresowaniem swoich zdjęć i to nawet koniecznie :)

  • Pięknie obroniłaś Bloggera, na którym i ja mam bloga:) Póki co jest mi tam dobrze, nawet bardzo dobrze, a to co piszesz jest prawdą i się podpisuję również:)

  • Czekam na kolejne, bo tym wpisem utwierdziłaś mnie, że blogger to dobre miejsce ;)