Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

To nie jest rozmowa na telefon!
Kategoria: Praca Freelancera

Jak pracuje freelancer

Bez telefonu pracuję już kilka lat. I bardzo mi z tym dobrze. Dziś parę słów o tym jak radzi sobie freelancer bez „słuchawki przy uchu”

Wiem, że takie podejście może niektórych dziwić, bo jakby nie było pozbyłam się jednego kanału kontaktu, z którego wiele osób korzysta. Podejrzewam jednak, że wielu freelancerów doskonale mnie rozumie (czytałam podobne wpisy do tego na innych blogach) i jeśli nawet nadal podają numer telefonu na swojej stronie, to marzą aby wszyscy klienci korzystali z formy kontaktu elektronicznego.

Freelancer a telefon

Wiem, że istnieje podejście „klient nasz pan”, ale to nie znaczy, że freelancer jest na każde zawołanie, tj. jest dostępny 24 godziny na dobę. Wielu freelancerów ma nieregularne godziny pracy, lub też mocno niestandardowe, tj. często pracują w godzinach wieczornych, bo tak im wygodniej. Rano śpią, w południe i popołudniu mają czas dla siebie. I bez telefonu czasem bardzo trudno oddzielić prace od czasu wolnego, bo korci, aby usiąść i poprawić to czy tamto. Nie wyobrażam sobie więc, aby ktoś dzwonił do mnie o dziewiątej rano lub po południu, zadając mi pytania, na które i tak w danej chwili nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo nie jestem przy komputerze. Być może leżę w łóżku lub jestem na mieście i własnie wybieram sobie nowe skarpetki. Nie mam niczego do pisania pod ręką i jedynie co mam do przekazania to formułkę „Proszę oddzwonić później, bo śpię/własnie kupuję skarpetki/siedzę na ławce i oglądam wróble”. Nie wygląda to na szczyt profesjonalizmu sami przyznacie, ale to jest mój czas wolny i mogę w nim robić co chcę tak jak każdy etatowiec, który wyjdzie z biura o szesnastej. Oczywiście mogłabym napisać na stronie proszę dzwonić w godzinach wieczornych. I tym oto sposobem zamieniłabym się w elektroniczną sekretarkę, która zamiast skupić się na pracy, odbiera telefony, wybija się z rytmu i tym sposobem moja efektywność spada do minimum. Weźmy jednak optymistyczną wersję – odbieram telefony i co wtedy? Jak mogę w  na pytanie „Ile kosztuje strona internetowa?” udzielić innej odpowiedzi niż: „Proszę spisać wszystkie wytyczne, opisać wstępnie co chciały pan na niej mieć, pokazać kilka przykładów ulubionych stron i przesłać mi to wszystko na mejla„. Poza tym nie oszukujmy się, na pewno znaleźliby się tacy, którzy dzwoniliby rano i w południe, na zasadzie „zadzwonię, co mi szkodzi sprawdzić czy odbierze!”.

Poza tym nigdy nie miałam głowy do rozmów telefonicznych. Po trzyminutowej rozmowie nie pamiętam, co kto mi mówił na początku. Czy chciał, abym poprawiała to, a może to jednak było tamto. „Nękanie” klienta telefonami z dopytaniami jak to w końcu miało być jest denerwujące zarówno dla jednej i drugiej strony. Najgorsze są niedopowiedzenia i niejasności. Przy prawie skończonym projekcie okazuje się, że klient życzył sobie przecież jeszcze to i tamto, no przecież mówił o tym dwa tygodnie temu, no wtedy jak dzwonił siódmy raz, kiedy to cała jego rodzina zebrała się, aby dodać swoje trzy grosze na temat wyglądu strony i kiedy to wujek Zdzisiek wpadł na ten świetny pomysł jak ulepszyć nawigację. I potem kłoć się z klientem, że jesteś pewien, że w tej kwestii miała być wdrożona koncepcja wujka Wieśka, który zupełnie nie zgadzał się z wujkiem Zdziśkiem. Innymi słowy, używanie telefonu zamiast wszystko ułatwiać, komplikuję całą komunikację.

Freelancer a email

O ile prościej jest dostać emaila, gdzie ma się wszystko czarno na białym. Można przeanalizować pytania na spokojnie, odwiedzić linki podesłane przez klienta, przed napisaniem odpowiedzi zastanowić się nad proponowanymi rozwiązaniami lub nawet wstępnie je przetestować. Wszystko to jeszcze w porządku chronologicznym. No po prostu luksus! Dla klienta to rozwiązanie jest także lepsze, bo ma spokój, że wszystko jest na „piśmie”. Może triumfalnie zacytować wcześniejsze emaile, aby pokazać, że to pomysł wujka Zdziśka jest tym, który miał być realizowany. Przy tak wspaniałym rozwiązaniu jakim jest komunikacja emailowa, która moim zdaniem ma same plusy zupełnie nie rozumiem po co uprzykrzać życie sobie i klientowi telefonami.

No i na koniec rzecz najważniejsza. Nie działam lokalnie. Można mnie znaleźć tylko poprzez internet. Podejrzewam więc, że ci, którzy dowiedzieli się  o moich usługach z tej czy innej strony potrafią obsługiwać komputer i przeglądarkę w stopniu przynajmniej podstawowym, a jeśli marzy im się strona internetowa, sklep online, czy blog to potrafią obsługiwać skrzynkę emailową. Poza tym jeśli komuś nie pasują moje zasady realizowania zleceń, zawsze mogą znaleźć innego wykonawcę. Nikt przecież nikogo nie zmusza, aby ze mną pracował :D

Podczas swojej pracy skrzynkę emailową mam cały czas otwartą, więc odpowiadam na bieżąco, tj. co godzinę (w międzyczasie pracuję). Są to najczęściej godziny późno popołudniowe – wieczorne. Na emaile wymagające szczegółowego przeanalizowania, tj. np wyceny zaprojektowania strony internetowej, do 24 godzin.

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

Obecnie nie przyjmuję nowych zleceń indywidualnych. O tym kiedy znowu będzie taka możliwość, poinformuję na mojej stronie, tj. właśnie tutaj :)