Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

Niezgodność produktu z opisem. Kilka cennych informacji dla kupujących w sieci.
Kategoria: Polskie sklepy internetowe

Dziś będzie kilka cennych informacji  dla kupujących w internecie, bo jak widzę naiwność i niewiedza na temat, który dziś poruszę jest tak wielka, że aż nie mogę w to uwierzyć :)

Bardzo podoba mi się fanpage „Niezgodność Produktu z Opisem”. Jest zabawny, edukacyjny i dla mnie szczególnie interesujący z następujących powodów:

  • dotyczy zakupów w internecie
  • dotyczy zakupów ubrań „azjatyckich”, zwanych kiedyś, a dzisiaj już coraz rzadziej „Japan Style”. W związku z tym, że tematy azjatyckie to mój mały „konik”, ten temat będzie na pewno jeszcze poruszany,
  • można zobaczyć, czym kierują kupujący przy podejmowaniu decyzji zakupowych,
  • analizując komentarze, można poznać poziom „wyedukowania” polskich interneutów w dziedzinie e-commerce.

Często pojawiają się w komentarzach do tanich ubrań niezgodnych z ofertą tego typu opinie:

„Nieważne, że tanie. Skoro sprzedający oferuje to co na zdjęciu to mamy dostać to samo!”

I tu pojawia się problem, którego za bardzo nie rozumiem, albo to inni nie są w stanie zrozumieć zasad w jaki sposób kręci się ten biznes. Czy to naiwność? Brak wiedzy? Może jedno i drugie.

Zanim jednak przejdę dalej chciałabym dokładnie sprecyzować o jakie dokładnie rzeczy mi chodzi. Przede wszystkim są to ubrania sprowadzane bezpośrednio z Chin, ale nie tylko, bo część handlarzy sprowadza je najpierw do magazynu, a dopiero później wystawia do sprzedaży. Są bardzo tanie, tj. przeważnie ich cena nie przekracza 50 zł.  Do niedawna łatwo było rozpoznać takie „podejrzane” aukcje, gdyż na zdjęciach modelkami były Azjatki. Od 2-3 lat sprawa się nieco bardziej skomplikowała, gdyż zdjęcia przedstawiają także piękne „zachodnie” dziewczyny, w typie „amerykańskim”: młode, opalone, ze świetną figurą w codziennych sytuacjach, jak chociażby z telefonem w ręku, robiące sobie od niby przypadkiem selfie do lustra. Do tego dochodzą także zdjęcia katalogowe, szczególnie a la „Asos”. Zdaje sobie sprawę, że dla kompletnego laika, nieobeznanego w temacie, rozpoznanie takich rzeczy nie jest jednak sprawą prostą.

Skąd się biorą zdjęcia na aukcjach i w sklepach internetowych?

Jeśli ktoś wierzy, że umieszczenie takiego zdjęcia na aukcji  jest równoznaczne z tym, że po zakupie dostanie dokładnie to samo, to naprawdę można pogratulować mu naiwności. Nie można dostać tego co na zdjęciach, bo sami polscy sprzedający tego nie mają, nigdy nie mieli i zapewne mieć nie będą. To co oferują to po prostu tanie chińskie podróbki bardziej lub mniej znanych marek (najczęściej amerykańskich, koreańskich, tajwańskich, rzadko europejskich). Decydując się na taki zakup, kupujący sami godzą się na udział w handlu podróbkowym, który w dużej mierze opiera się na kradzieży zdjęć zarówno z dobrze prosperujących sklepów internetowych jak i blogów modowych, następnie szyciu na ich podstawie kopi ubrań w Chinach. Później oczywiście te podróbki sprzedawane są jako produkty ze zdjęć. Jeśli będziecie mieli szczęście to i owszem, dostaniecie rzecz podobną do tego co na zdjęciu, ale nigdy nie będzie to samo. Nie ten materiał nie ten wzór, nie te detale. Jeśli macie pecha to ubranie będzie nadawało się od razu do kosza.

Aby odkryć skąd pochodzą zdjęcia z aukcji i sklepów wystarczy mieć przeglądarkę Chrome. Naciskamy prawym przyciskiem myszy na zdjęcie super kiecki za niecałe 40 zł, wybieramy „Szukaj tego obrazu w Google”, aby już po chwili przekonać się, że nasze cudo pochodzi z amerykańskiego sklepu i było sprzedawane dwa lata temu za 350 zł. Innym razem okaże się, że super sesja zamieszczona na aukcji to po prostu sesja wykonana przez znaną blogerkę modową, która opublikowała ją na swoim blogu rok temu, a że dajmy na to spódnica z koła, którą ma na sobie wygląda „niemal’ jak tania podróbka, to bach ją na aukcję! W końcu każda spódnica z koła jest taka sama, więc co za różnica jakiego zdjęcia się użyje. Cyrk zaczyna się wtedy kiedy polscy sprzedawcy dają na nich swoje znaki wodne i oznajmiają ”wielka czcionką”, że nie godzą się na kopiowanie swojej własności! Takie cuda na tym Allegro, że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać z tych kuriozalnych sytuacji. Nie wiem, kto kogo miałby tutaj sądzić. Oczywiście sprzedający żerują na fakcie, że internauci kupując ubrania kierują się zdjęciami. Im ładniejsze fotografie i modelki, tym więcej kupujących. Mechanizm znany od lat i jak widać działa bez zarzutu.

Jeszcze rok temu zastanawiałam się, dlaczego tak handel ma się tak dobrze? Skąd te pozytywne komentarze. Ale gdy istnieje strona Niezgodność Produktu z Opisem to już wiem w czym problem. Wiele osób po prostu nie widzi różnicy … Jeżeli sukienka na zdjęciu produktowym była w białą koronkę, to jeśli otrzymają białą sukienkę w koronkę, ale w zupełnie inny deseń, lekko zmieniony krój i inny materiał to i tak wielu kupujących uzna, że „dla mnie to jest to samo”. Ciekawe jest obserwować kłótnie na wspominanym fanpageu, gdzie internauci obarczają kupujących za niezgodność produktu ze zdjęciem, że to „wina modelki”, że za mały rozmiar, że jakby to i tamto to wszystko byłoby takie same. Ale to naprawdę guzik prawda. Nie, nie byłoby, bo modelka na zdjęciu nie jest ubrana w sukienkę z aukcji. Te dwie rzeczy nie mają prawa być takie same! Mogą być jedynie podobne.

Jeżeli oczekujecie takich samych ubrań polecam korzystanie z przycisku w Chrome, szukaniu sklepów z których pochodzą i kupowanie oryginałów za 3-5 razy więcej niż niedbała kopia. Wtedy tylko jesteście pewni, że kupujecie to co na zdjęciu. W innym przypadku, pretensje, że dostało się coś innego są tu nie na miejscu, co najwyżej przy zamawianiu można trzymać kciuki, żeby kopia była jak najwierniejsza oryginałowi, a jeśli dostaniecie zupełnie coś innego uśmiechnąć nad swoją naiwnością. Tak samo nie można mieć pretensji do sprzedawcy na małomiasteczkowym targu, że sprzedał wam za 20 zł torebkę Chanel, a po przyjściu do domu, zorientowaliście się, że to jednak nie oryginał. Przecież każdy doskonale sobie zdaje sprawę, że na takim targu Chanel nie ma swojej filii, więc to co tam można dostać to tylko tanie podróbki. Z takim samym podejściem należy udawać się coraz częściej na zakupy w internecie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

Obecnie przyjmuję zlecenia na lipiec i sierpień. Zapraszam do kontaktu!