Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

Najczęstsze błędy w polskich sklepach internetowych
Kategoria: Polskie sklepy internetowe

Nie wiem czy już  gdzieś o tym pisałam, ale takim moim małym „konikiem” są sklepy internetowe. Lubię w nich kupować, lubię je tworzyć. W ogóle temat e-commerce jest dla mnie dość fascynujący. Ci którzy śledzą mojego Pinteresta wiedzą, że od kilku miesięcy przedzierałam się przez polski internet w poszukiwaniu sklepów internetowych z odzieżą. Moim zamiarem nie było ocenianie ubrań, ale przyjrzenie się samym stronom. Niestety to co zauważyłam, nie zawsze mi się podobało i o tym właśnie jest ten wpis.

Napiszę nawet, że jest raczej gorzej niż lepiej. To co mnie na pewno zaskoczyło na plus, to że sklepów internetowych z odzieżą znalazłam bardzo dużo. Niestety pewnie wiele z nich nie przetrwa następnych dwóch lat. Podczas moich poszukiwań wiele linków na forach czy blogach, które miały prowadzić do sklepów było nieaktywnych.  I szczerze mówiąc jeżeli wyglądały i funkcjonowały tak jak co trzeci sklep na mojej tablicy to ja właściwie się wcale temu nie dziwię.

Przed wami małe podsumowanie moich poszukiwań, czyli jakie błędy zaobserwowałam.  Zapraszam do czytania i podzielenia się w komentarzach tym co wam się nie podoba w polskich sklepach internetowych. Może jest coś czego akurat nie wymieniałam.

Ubrania na płasko

Ubrania powinny być prezentowane na modelkach. Niestety nadal w wielu sklepach prezentowane są na płasko lub na manekinach (ale tak, że nie widać, że jest to manekin).

Autentyczne zdjęcia

Od razu napisze, że nie lubię zdjęć „katalogowych” w sklepach internetowych. Może i są ładne, ale niestety zawsze poddawane są one obróbce, najczęściej zwiększa się im kontrast, podnosi lekko nasycenie, przez co kolory nie wyglądają już tak jak w rzeczywistości. Moim zdaniem takie działania to po prostu wprowadzanie w błąd  i wcale do mnie nie przemawia tekst: „to są zdjęcia katalogowe, a to przecież oczywiste że produkty na nich mogą różnić się od oryginałów „. Poza tym na takich katalogowych wszystko jest wystudiowane i tam ubranie nie ma prawa źle wyglądać na modelce. Ja wymagam produktów zgodnych ze zdjęciem, a takie są zdjęcia „autentyczne”.

Obecne w sklepach pojawia się trend, który osobiście od kilku już lat obserwują w przypadku koreańskich sklepów internetowych (może o nich napiszę kiedyś osobny wpis, bo zauważyłam już dawno, że są w wielu przypadkach prekursorami pewnych rozwiązań, które wchodzą do europejskich sklepów z dużym opóźnieniem).  W skrócie, w przeciętnym koreańskim sklepie internetowym każdy produkt (nawet spinka do włosów) ma przygotowaną mini sesję (tak do 20 dużych zdjęć) w warunkach „naturalnych”, tj. modelka ma robione zdjęcia w kawiarni, w parku, na ulicy w specjalnych pomieszczeniach z odpowiednimi rekwizytami oraz zawsze prezentowane są także same produkty na płasko lub manekinie. Także i w Polsce coraz częściej wychodzi się ze studia fotograficznego i zdjęcia powstają dosłownie wszędzie, czego dowodem są następujące sklepy:
www.odczapy.plilluminate.com.pl, www.sakolife.plamstyl.pl, forfun-fashion.plriskmadeinwarsaw.comxstritfashion.plsebastyl.plwearso-store.com

Niestety jak widać po niektórych wyżej wspomnianych sklepach zdjęcia są czasem „aż nadto” autentyczne.  Generalnie jeszcze wiele jest do zrobienia w tym temacie. Fotografie mają zachęcać do zakupu, mają być autentyczne, ale i estetyczne i ładne. Tak czy inaczej jest to jakaś alternatywa dla tych katalogowych i wystudiowanych i wydaje mi się, że właśnie w tym kierunku będą się rozwijały sklepy. Poza tym to wspaniałe, że można zobaczyć produkt „rozwiany” na wietrze, w popołudniowym słońcu itp, czyli tam gdzie będzie używany.

Mało zdjęć

Nie wiem jak wy moje drogie czytelniczki, ale jak widzę jedno (słownie: jedno) zdjęcie sukienki to skutecznie przechodzi mi ochota na zakup, chociaż jak w ogóle można nabrać ochoty na zakup na podstawie jednego zdjęcia? Można jeszcze to zrozumieć, jeśli ubrania są tanie. Natomiast jeśli sklep życzy sobie za jedną rzecz 200-1000 zł i jedyne co oferuje to dwa katalogowe zdjęcia ubrania nawet nie na modelce,  to naprawdę zdziwiłoby mnie gdybym dowiedziała się, że sklep generuje duże obroty. Moim zdaniem wszystkie sklepy co do jednego powinny brać przykład ze wspomnianych wyżej koreańskich i publikować nie jedno ani nie dwa a przynajmniej 10 zdjęć z rożnych ujęć, bo kolejnym częstym przewinieniem polskich sklepów internetowych z odzieżą jest nie zamieszczanie jak wygląda dana rzecz z tyłu (!).

Brak zbliżenia na materiał

Przynajmniej jedno zdjęcie powinno przestawiać duże zbliżenie na materiał. Udowodniono, że kobiety lubią dotykać w sklepach stacjonarnych ubrań aby sprawdzać ich jakość. W sklepach internetowych tą namiastkę stanowią właśnie takie zdjęcia z dużym powiększeniem na których widać strukturę materiału. Natomiast co mnie zawsze śmieszy, to przerost formy nad treścią. Sprzedawcy dodają zdjęcia, które na powiększeniu są dokładnie takie same lub nawet mniejsze (!) i wydaje im się, że mają super sklep i że klienci będą zapewne zachwyceni mogąc sobie poklikać od tak dla samej rozrywki, bo innego pożytku z tego nie ma.

Aby było ładniej

To szczególnie dotyczy wszelkich płaszczy i trenczy. Na wszystkich zdjęciach zamieszczonych na stronie produktu przedstawia się je rozpięte lub z podwiniętymi rękawami. Nie ma zdjęć, gdzie płaszcz byłby na modelce zapięty lub rękawy opuszczone. Oczywiście robi się to dlatego, aby ubrania wyglądały lepiej niż w rzeczywistości, tylko że w rzeczywistości mało kto nosi rozpięty płaszcz w środku zimy. Po otrzymaniu zamówienia może się okazać, że płaszcz wcale nie wygląda tak korzystnie gdy jest zapięty.

Modelki bardzo niecodzienne

Czasem naprawdę zastanawiam się czym kierował się sklep przy wyborze takiej, a nie innej modelki. Jest sporo takich stron gdzie modelki dosłownie nie dość, że nie zachęcają to jeszcze zniechęcają do zakupów, nie tyle nawet swoją urodą, ale miną, tj, wyglądają jakby pozowały za karę, były obrażone i naburmuszone lub co gorsze udają wielkie modelki rodem z Vogue, co w połączeniu z kiepskimi kadrami i ubraniami nie najwyższej jakości tworzy efekt  dość komiczny. Nie wiem dlaczego sprzedawcy nie wiedzą, że ładna, uśmiechnięta, naturalna modelka, bez mocnego makijażu i tony biżuterii jest w stanie sprzedać więcej niż jej przeciwieństwo. Przecież to oczywiste, że neutralna przemawia do większej liczby potencjalnych kupujących.

Obowiązkowa rejestracja konta

Czytałam ostatnio, że ponad połowa kobiet porzuca swoje internetowe koszyki tuż przed zakupem, zniechęcając się ilością kroków jakie mają jeszcze wykonać do złożenia zamówienia. Tymczasem nadal zdarzają się sklepy, które wymuszają rejestrację konta. Sprzedawcy chyba nie widzą, że wielu internautów tego nie lubi. Nie każdy chce się związać ze sklepem, dlatego każdy sklep powinien dawać wybór kupującemu w tej kwestii.

Brak opisów, brak składów

Wyobraźcie sobie, że w dobie obowiązującej ustawy konsumenckiej, która wymusza spełnienie szeregu wymogów informacyjnych, są takie sklepy, które nawet nie podają opisu produktu. Żadnego. Nie wiem na co liczą sprzedawcy. Chyba na cud. Inne sklepy natomiast często podają informacje niekompletne.

Nazwy wprowadzające w błąd

Wełniany płaszcz, nie ma w sobie ani grama wełny. Znacie to? Niestety teraz taka praktyka jest coraz częstsza, dlatego przed zakupem zawsze należy czytać składy i nie polegać tylko na nazwie i opisie produktu.

Jedna tabela rozmiarów dla całego sklepu

Nie wiem dlaczego sprzedawcom wydaje się, że jedna tabela rozmiarów na cały sklep wystarczy. Większość potencjalnych kupujących przecież doskonale zdaje sobie sprawę, że nie przedstawia ona dokładnych wymiarów poszczególnych produktów tylko jest bardzo ogólna, więc niedokładna, przez co niemal bezużyteczna. Co gorsze, bardzo często nie uwzględnia długości ubrania. Mało ciekawą opcją jest też wstawianie sobie wraz z tabelką informacji, że jeśli chcesz poznać dokładne wymiary to się skontaktuj e-mailwo lub telefonicznie. Czymś takim traci się z marszu kupujących.

Dropshipping i wszystko wygląda tak samo

Niestety wraz ze wzrostem popularności dropshippingu, coraz więcej sklepów oferuje te same produkty. Moim zdaniem takie sklepy nigdy nie osiągną sukcesu o jakim marzą, ponieważ  nie jest łatwo osiągnąć sukces kiedy twoja konkurencja sprzedaje dokładnie to samo, a ty sam oprócz nazwy sklepu niczym się dla przeciętnego internauty od innych nie różnisz.

Wygląd sklepu

Niektóre sklepy są piękne, przejrzyste i funkcjonalne. Aż chce się kupować! Niestety są to sklepy dużych marek, w których pewnie ulokowano tysiące złotych i które są pod stałą opieką grafika, stąd obecność ładnych banerów i slajdów. Obok nich funkcjonują takie w których nic nie ulokowano. Dosłownie. Dla mnie zabawne jest wchodzić do sklepu i widzieć bez patrzenia do kodu na jakim CMS-ie jest oparty, a to dlatego że w Polsce jest wiele sklepów z silnikiem PrestaShop, które korzystają z tego samego darmowego szablonu. Poza tym ten szablon jest tak „toporny” i brzydki, że ja generalnie nie mogę uwierzyć, że właściciel ruszając ze swoim małym wymarzonym biznesem poskąpił nawet te 200 zł na najtańszy płatny szablon, który trzymałby jakiś poziom i robił dobre wrażenie. Problem w tym, że te sklepy są powadzone zapewne, przez jednoosobowe działalności gospodarcze lub małe firmy. Ktoś robi wszystko na własną rękę i nie chce wydać ani grosza,  nie mając przy tyn rozeznania jak nowoczesny sklep powinien wyglądać i umiejętności jak go poprawić, aby wyglądał lepiej. Wydaje mu się, że skoro on sam to wszystko sobie zainstalował to jest wielkie WOW i tylko z tego powodu sami klienci powinni u niego kupować. Obserwując polskie sklepy z bardzo kiepskimi, darmowymi szablonami (nie tylko PrestaShopu) dochodzę do smutnego wniosku, że wszyscy chcą zarabiać, ale nikt nie chce dać zarobić innym.  A to działa wręcz odwrotnie, ty sam dasz komuś zarobić, to i ty zarobisz. Jest to niestety prawda która nie tylko tyczy się sklepów internetowych.

A jest naprawdę momentami kiepsko. To co mnie zupełnie poraziło to zamiłowanie kilku sklepów do Comic Sans, co dobitnie świadczy o tym, że one potrzebują grafika w trybie natychmiastowym :D . Wiele sklepów nie ma żadnej identyfikacji wizualnej, a kilka wygląda jakby przygotował je jakiś gimnazjalista :D Jak z czymś takim można osiągnąć sukces i nie splajtować? To dopiero jest zadanie!

Pozytywne strony sklepów internetowych

Są na szczęście takie rzeczy, które zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Po pierwsze dodawanie wymiarów i wzrostu modelki , to mały szczegół który jednak świadczy o tym, że sprzedawca dba o kupujących. Niesamowita jest strona sklep.farfar.pl, gdzie zamieszczono ruchome uśmiechnięte modelki zamiast typowych zdjęć produktów (ja znam to rozwiązanie z koreańskich sklepów). Świetnym pomysłem są też krótkie filmiki prezentujące daną rzecz na stronie produktu wearmedicine.com. Ponadto coraz więcej sklepów umożliwia dodawanie opinii pod produktem, ale to i tak nie przebije znowu koreańskich, gdzie kupujący może zamieścić w opiniach także zdjęcie nowo nabytej rzeczy, aby inni mogli ocenić jak prezentuje się na zwyczajnych dziewczynach, a nie super zgrabnych modelkach. W polskich sklepach wystarczyłaby utworzyć podstronę w stylu „Ubrania na naszych klientach” i oferować rabaty za ich przysyłanie.  Za to sklep riskmadeinwarsaw.com prezentuje kilka bardzo nowatorskich pomysłów, np. oglądając ten film możecie wyłapać ubrania w „akcji”, a następnie na nie kliknąć. Super sprawa. Do tego świetna jest seria „Każda rzecz ma swoją historię”. Ogólnie widać, że ktoś tam myśli o budowaniu pozytywnych relacji z klientem.

A wam co się niepodobna w polskich sklepach internetowych?

A teraz moi drodzy, ciekawi mnie bardzo co wam się nie podoba w polskich sklepach internetowych? Czego wam brakuje? Ja jeśli miałabym wybierać to najbardziej przeszkadza mi jednak mała liczba zdjęć i to że produkt nie jest pokazany z tyłu (co jest naprawdę kuriozalną sytuacją) oraz że jest specjalnie wystylizowany do zdjęcia (np. rozpięty w przypadku płaszczy).

Przypominam, że wszystkie znalezione przeze mnie polskie sklepy internetowe są dostępne na mojej tablicy na Pinterest i stale coś tam od czasu do czasu dodaje.

Można mnie także radośnie i spontanicznie polubić na Facebooku :D

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

  • Po pierwsze chciałam ofocjalnie wyrazić mój zachwyt nad Twoim blogiem. Widać tu profesjonalizm oraz ogrom pracy jaką wkładasz w swoje posty. Treści są rzeczowe i bardzo przydatne nawet laikom jak ja. Moje oko, pomimo ignorancji w sferze grafiki, również się u Ciebie raduje;) Bardzo lubię tu zaglądać i chyba zacznę częściej komentować, bo za cicho tu na dole, a sama bloguję i wiem jakie to może być frustrujące… Ale do rzeczy. Zgadzam się z większością Twoich obserwacji, chociaż osobiście nie „bywam” często w sklepach odzieżowych, raczej tych z meblami, art. dekoracji wnętrz, oświetleniem, itp. I rzeczywiście brakuje mi często zdjęć tych przedmiotów w choćby jednej aranżacji. Ja wiem, że mogę sobie np. lampę wkleić do zdjęcia mojego stołu w programie graficznym, ale wolę w tym czasie obejrzeć jeszcze narzuty na łóżko (btw, strasznie mnie wkurzaja pojedyncze zdjęcia ZŁOŻONYCH narzut na łóżko, to jak testowanie mojej wyobraźni). Sprzedawca powinien szanować czas klienta. Z tego samego powodu zniechęcają mnie mozolne procesy rejestracji, koniecznej w razie zakupu czegokolwiek. Nie lubię też, gdy na miniaturach w liście przedmiotów nie wyświetlają sie od razu ceny. Trzeba kliknąć na towar, jakby cena była jakimś ostatnim etapem wtajemniczenia. Za bardzo pomocną uważam możliwość komentowania przez klientów zakupionych przedmiotów, dzięki której można się dowiedzieć o rzeczywistej jakości i towaru i samej obsługi. Niestety, wciąz niewiele sklepów oferuje taką mozliwość. Bardzo chciałabym uniknąć tych wszystkich błędów w swoim przyszłym sklepie internetowym, który, mam nadzieję, kiedyś wreszcie powstanie… Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za dobrą robotę Grafiterko!

    • Oj dziękuję i zapraszam częściej :D

      Tak poza tym, szczerze mówiąc nie spotkałam się z takim zwykłym sklepem, żeby nie było widać cen, chyba że sklep jest hurtownią lub jakimś „elitarnym” klubem i trzeba się logować, aby ceny zobaczyć. Tak czy inaczej też mi się to nie podoba, bo wymuszają na mnie rejestrację konta, a ja jestem tylko ciekawa ile co kosztuje.

      • Ja się właśnie spotkałam nie raz (sklepy z art.dekoracji wnętrz), nie wiem czy tak nazwami tutaj mogę rzucać ;)

  • Ten brak składu to koszmar, w ogóle w wielu sklepach kosmetycznych jest też z tym problem, a to juz w ogole jest ciężkie. W sumie mało ubrań kupuję przez internet, głównie kosmetyki, więc dużo do dodania tu nie mam. I komentarze, co to widać że są pisane na zamówienie – oj słabo, słabo, to już lepiej, żeby tych komentarzy nie było. Bo jedyne co mi wtedy przychodzi do glowy, ze dane produkty sa tak slabe, ze nikt nie chce skomentowac i trzeba fingowac recenzje, jak to zniechęca. Bardzo mi przeszkadza też, że o szczegóły trzeba dopytywać – raz, bo chcę kupić teraz, a nie czekać aż mi ktoś odpisze, dwa dla mnie zakupy internetowe są takim rozpieszczaniem introwertyzmu i ja tu sie relaksuje ze nie musze z nikim rozmawiac, a oni chca kontaktu, brrr.
    Ale jeny, już mi się wyłania taki obraz idealnego sklepu, oby wszystkie takie były!

    • Sklepy kosmetyczne to też świetny temat. Zamiast składów zachwyty producenta, z tym że tu często można tych składów poszukać na innych stronach i może się coś znajdzie, gorzej jak są to kosmetyki niszowe. W przypadku ubrań najczęściej nie ma takiej możliwości.

      Jeszcze chciałabym dodać, że dużo pozytywnych komentarzy także budzi moją podejrzliwość szczególnie jeśli po zakupie tej rzeczy sprzedawca nigdzie nie zachęca do pozostawienia opinii (zazwyczaj mało komu się chce komentować, gdy produkt jest w porządku i gdy nie czuje żadnej „relacji” ze sklepem).

  • Mnie najbardziej denerwuje mała ilość zdjęć. Albo duża, ale bardzo podobna, np. 5 zdjęć z przodu, które różnią się uśmiechem modelki, a ciuch wygląda tak samo. Nie lubię też fotek na płasko, chociaż przy zwykłych t-shirtach mi nie przeszkadzają aż tak. Ale to jest chyba jedyny produkt. Może jeszcze apaszki. Nawet wolę, kiedy są rozłożone i widać ich wzór, niż zamotane tak, że nie wiadomo, jak wygląda nadruk.
    Skład, to też…. Tym bardziej, że mam małe zboczenie zawodowe i jak widzę w rubryce skład/surowiec – dzianina albo satyna to mam ochotę krzyczeć, że to nie jest surowiec.

    • Potwierdzam to jest piękne, 5 zdjęć modelki od przodu, a żadnego z tyłu :D

  • Zuchelek

    Ja także nie lubię wystylizowanych zdjęć. Przy kupnie nie tylko patrzę na to czy coś jest modne i ładne, ale także czy jest praktyczne. No i te rozmiary…! Należę do osób chudych i często mam problem ze znalezieniem ubrania pasującego do mojej sylwetki, brak podanych wymiarów lub ich niedokładność znacznie utrudnia zakupy, a czasami też zniechęca do dalszych poszukiwań.

    • Ja zauważyłam, że wiele sklepów zawyża rozmiarówki i jak ktoś chce kupić np. 38, to potem okazuje się, że to ponad 40. Nie wiem, czy to takie skomplikowane uszyć ubranie, które mają standardowe wymiary. Oczywiście w takich sklepach najczęściej jest tylko jedna dostępna tablica rozmiarów, która wskazuje, że wybrany rozmiar będzie pasował, a potem się okazuje że jednak nie.

  • Zgadzam się ze wszystkim – bardzo słuszne uwagi. Sama wolę kupować w sklepach stacjonarnych, bo na żywo bardzo dużo ubrań wygląda właśnie inaczej :)

  • Bo tak naprawdę, to ubrania kupuje się rękami a nie oczami, jakkolwiek to zabrzmiało. Mnie zawsze wkurzała tylko jedna rzecz, a mianowicie, jeśli płaszcz, kurtka, czy inny ciuszek jest prezentowany jako rozmiar 44, to niech to będzie rozmiar 44 na modelce o rozmiarze 44, a nie 38 na 36, bo to naprawdę duża różnica:)

Obecnie przyjmuję zlecenia na lipiec i sierpień. Zapraszam do kontaktu!