Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

Blogi minimalistyczne – zupełnie nieoryginalne?
Kategoria: Blogi i blogowanie

Ostatnio na jednym z moich ulubionych blogów zaszły spore zmiany – pojawił się nowy szablon. W związku z tym wydarzeniem naszło mnie sporo refleksji. Jesteście ciekawi jakich? To zapraszam do czytania.

Wspomniany blog to anwen.pl. Bardzo lubię czytać przy takich okazjach komentarze innych internautów o wyglądzie nowo dodanego szablonu – tj. co się komu podoba, a co nie, bo wtedy sama nabieram rozeznania, jak inni odnoszą się do panujących trendów.

Na Facebooku pojawiły się komentarze zarówno pozytywne jak i wiele negatywnych. Najbardziej jednak zwróciły moją uwagę te, który zebrały najwięcej lajków:

„Nie podoba mi się, wszędzie ten minimalizm, rysunek dziewczyny z długimi włosami był naprawdę świetny i dodawał blogu nieco uroku. Jedyne co mi się nowego podoba to logo z grzebieniem.”

„Tak szczerze mówiąc, jestem na nie. Niestety. Twój blog bardzo się wyróżniał i był naprawdę fajnie zrobiony (chociaż rozumiem chęć zmian). Teraz jest… dizajnersko i modnie, ale zupełnie nieoryginalnie, większość blogów tak wygląda”.

No właśnie „zupełnie nieoryginalnie, większość blogów tak wygląda” oraz „wszędzie ten minimalizm” to zwroty kluczowe. Bo oto moi drodzy, czasem zastanawiam się co się właściwie dzieje w tym polskim blogo-designie. Wszyscy niczym barany (nikogo nie obrażając, barany to fajne zwierzaki), pędzą za jednym trendem, przez co co drugi blog wygląda niemal identycznie. Najgorsze jest w tym, że wiele blogerek zamienia coś co miało w sobie jakiś pierwiastek oryginalności na coś co jest zupełnie nieoryginalne, powtarzalne, będąc przy tym przekonanym, że ich blog wspiął się na wyżyny nowoczesności, a tymczasem prawda jest taka, że rozmył się gdzieś w całej masie innych podobnych blogów.

Biurowe szablony

Miesięcznie odwiedzam sporo takich blogów i większości nie pamiętam. Te blogi nie zrobiły nic aby, przykuć moją uwagę – a jestem estetką, więc przyciągają mnie ładne rzeczy – niczym się nie wyróżniły, ani ładnym logiem, ani banerami w jednym stylu, pięknymi zdjęciami. Były poprawne. Miały estetyczne szablony. Ale nic poza tym. Szczególnie dotyczy to w miarę nowych blogów lajfstylowych, które piszą o mydle i powidle :) Wchodzi się na taki blog, czyta 2-5 wpisów i się wychodzi, no bo po co zostawać dłużej, jak na swojej liście ma się już z 10 podobnych. Dlatego właśnie jako estetka, twierdzić będę, że oryginalny, wyróżniający się CZYMKOLWIEK wygląd kobiecego bloga to magnes dla nowych czytelników (a szczególnie czytelniczek), bo wołasz do nich „mam takie piękne miejsce w sieci! samo przebywanie tutaj to sama przyjemność„. Zresztą już o tym pisałam przy okazji serii Akademia Blogowego Stylu.

Każdy niby „bije” się teraz o nowych czytelników, dzielnie walczy z SEO, a coś tak istotnego, jak wygląd bloga traktuje po łebkach i nie piszę to teraz po to, abyście czym prędzej zamawiali u mnie nowe bardziej „oryginalne” szablony, bo wiem, ze może to trochę tak zabrzmieć. To po prostu takie moje osobiste obserwacje, bo przecież ja też w wolnych chwilach jestem zwykłą czytelniczką wielu blogów i zauważam co się dzieje w polskiej blogosferze i nie do końca podoba mi się kierunek w którym to wszystko idzie – a idzie w szablony a la biurowe, korporacyjne – może i bardzo funkcjonalne, ale z wyglądu nudne, schematyczne i pozbawione wszelkich przejawów oryginalności a to wszystko dokonuje się pod hasłami promowania, dobrego nowoczesnego blog-designu. Pocieszające jest jednak to, że na przykładzie wspomnianych wyżej komentarzy, jest więcej osób, które uważają podobnie – tj. dziewczyny tęsknią do przejawów jakiejkolwiek oryginalności. Widać to, że blog nawet jeśli jest przejrzysty, funkcjonalny i ma świetne wpisy to jednak nie wszystko.

Skąd ta popularność minimalistycznych szablonów?

Wiem też skąd ten minimalizm na blogach się bierze. Wszystkiemu winny jest trend – a raczej nowy standard – na tworzenie stron responsywnych, czyli takich, które dopasowują się do szerokości przeglądarek, przez co świetnie wyglądają na wszelkich urządzeniach przenośnych. Niestety, takie strony inaczej się koduje i nie wszystkie rozwiązania znane ze stron o stałej szerokości da się w tym przypadku łatwo zastosować, więc się z nich po prostu rezygnuje.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że mając stronę responsywną szablon blogowy musi być nudny. O to to nie. Takie szablony potrafią być bardzo eleganckie, piękne i kobiece, ale osiąga się to za pomocą odpowiednich dodatków i detali: pięknych zdjęć – to one wprowadzają odpowiedni nastrój, banerów na pasku bocznym, kolorów, subtelnych deseni, oryginalnego nagłówka itp. Niestety zauważam, że takie elementy przez wiele zwolenniczek tzw. biurowych szablonów są uznawane za zupełnie zbędne, bo kłoci się z ich pojmowaniem minimalizmu, jako czegoś co wymusza pozbycie się wszystkich elementów dekoracyjnych. Kiedyś nawet gdzieś czytałam, że należy upraszczać szablon do tego stopnia, aż już nie będzie się miało co z niego usuwać …

Poza tym ciągle wszędzie napotykam podstawowy problem: to, że jakiś szablon jest określany jako „minimalistyczny” to nie oznacza, że jest uniwersalny i pasuje na każdy blog. Wiele szablonów minimalistycznych ma swój własny styl, który może się kłócić z tematyką bloga. Wiele kobiet prowadzi blogi domowe, ciepłe, żeby nie powiedzieć „osobiste”, a funduje sobie szablony biurowe, surowe. Są dobre na blogi o marketingu, prawie, ale nie gdy piszemy o pieczeniu ciasteczek. Nie wiem skąd się ten trend wziął, na te a la biurowe szablony. Jedyne chyba wyjaśnienie to takie, że kilka popularnych blogerek się w nie zaopatrzyło i tak się to potoczyło. Może to też brak wiedzy, że blogi mogą wyglądać inaczej, a to co mają znane blogerki to niekoniecznie jeden słuszny standard, warty naśladowania. A blogi kobiece mogą naprawdę wyglądać inaczej, na co dowody widzę przeglądając te zagraniczne.

Co to jest blog minimalistyczny?

Dobrze byłoby się właściwie zastanowić, co to jest blog minimalistyczny? To pojęcie, które mówiło coś jeszcze kilka lat temu – bo wtedy, jeśli ktoś chciał bloga w takim stylu, to oznaczało nic mniej ni więcej, jak blog z białym tłem, stonowanymi kolorami i z ograniczoną ilością gadżetów na pasku bocznych (wtedy modne były zegary, kalendarze, i wszelkie tego typu „ruszające się dekoracje”, tła były ciemne, pstrokate, więc usuwanie tego wszystkiego było bardzo pozytywnie odbierane i nazywane „wprowadzeniem minimalizmu”).

Obecnie tak naprawdę nie wiadomo co kto ma na myśli, pisząc „minimalistyczny”. Dla jednych blogiem minimalistycznym nadal będzie blog z trzydziestoma gadżetami na paskach bocznych, stopce i do tego reklamach w formie banerów, ale za to z białym tłem. Dla innych blog na którym wszystko się „rusza”, ale elementów graficznych ma niewiele. Karuzele z nowymi wpisami, po najechaniu powiększają się tytuły, coś gdzieś się rozwija – innymi słowy naszpikowany jest JavaScriptem aż po brzegi, więc jest to bardzo pozorna prostota, bo takie blogi zakwalifikowałabym raczej do tych z kategorii „na bogato” przy których trzeba się porządnie napracować, chociaż same nie wyglądają może na zbyt rozbudowane.

Jestem ciekawa, czy wam także podobają się blogi a la biurowe? Bardzo funkcjonalne, przejrzyste, ale zupełnie nieoryginalne, tj. pozbawione „osobistych” akcentów, albo czym dla was jest szablon „minimalistyczny”?

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

  • Sama robię minimalistyczne szablony, bo zaobserwowałam ten trend, jednak do mnie do końca nie przemawiają. To, co jest modne i mają poczytne blogi, natychmiast jest powielane przez innych blogerów i tak to się toczy. Jak widzę twoje templatki też są minimalistyczne ;) Nie wiedziałam, że jakaś inna Polka robi szablony oprócz mnie ;)

    • Hej! Daleka jestem od tego, aby twierdzić, że „technicznie” zrobiłam szablony, które udostępniam za darmo, raczej przerobiłam już istniejący, a to duża różnica – dodając głównie kod CSS do szablonu domyślnego Bloggera – „Simple”. Gdyby Blogger oferował jakieś startowe szablony, które powstają po to aby je rozwijać, wtedy nawet zmiana kilku linijek kodu sprawiałaby, że mogłabym się poczuć jak autor :). W przypadku tych szablonów nim nie jestem (dlatego w kodzie nadal widnieje jego prawdziwy autor) – jeśli już to jestem współautorem :), a gdy pisze o „moich” szablonach to używam raczej skrótu. Wprawdzie mam w planach zrobienie jakiegoś szablonu od zera, ale ze to na użytek darmowy to nie mam na to dostateczniej motywacji :), więc wolę raczej korzystać z kodu „Simple”. Z drugiej jednak strony nie da się rozpoznać po „moich” szablonach, że jest oparty na „Simple”, więc mogę twierdzić, że jestem autorką przynajmniej jego wyglądu, ale na pewno nie tego co ma w środku :D

      Pisałam już na blogu – wiem, że nie ma obowiązku wszystkiego czytać, ale tylko tak nadmieniam, że już się dzieliłam zdaniem na ten temat :D, że każdy nawet minimalistyczny szablon ma swój własny styl i „aurę” i „minimalistyczny” to nie znaczy uniwersalny, czyli że szablon tak określany nie będzie pasował do każdego bloga. W powyższym wpisie pisałam o szablonach, które nazywam „biurowymi” i na tej podstawie mogę stwierdzić, że „moje’ szablony na pewno nie zaliczają się do tej grupy, bo ja stawiam na trochę inny styl, choć również jest on minimalistyczny. Z drugiej strony nawet biurowe szablony można ładnie ozdobić i dodać im nieco charakteru, ale niestety tak jak piszesz obecnie jest trend, który niemal zabrania „upiększania” blogów czymkolwiek, bo to wbrew jakieś bliżej nieokreślonej definicji minimalizmu blogowego.

      Wiem, że się rozpisałam, ale lubię polemizować z komentującymi :P nawet jak nie ma z czym.

      • Wspaniale, że dostałam wyczerpującą odpowiedź. Jeśli potrafisz zrobić szablon od zera, to gratuluję ci wiedzy, bo to łatwe nie jest. Podoba mi się twój blog i wpisy. Są bardzo konkretne. Oby tak dalej. Sama przerabiam szablon simple, bo to paręnaście minut i szablon gotowy. Niestety pracuję właśnie nad tym, by dobrze wyświetlał się na różnych przeglądarkach. Za darmo, to się nie opłaca robienia templatki od podstaw. Twoje są ładne. Powinnaś robić ich więcej ;)

  • Mam właśnie takie wrażenie – że wszystkie blogi minimalistyczne są jednakowe. Miałabym ochotę na taki „minimalistyczny na bogato”, ale obawiam się, że tę bogata część musiałabym wtedy sama zrobić :(

    • Właśnie jest bardzo dużo blogów minimalistycznych „na bogato”, tj. z wszelkimi ruszającymi się slajderami, karuzelami itp, nawet dla mnie aż za bardzo :) Szczególnie te płatne są naszpikowane wszystkim czym się da. Ja niekoniecznie to lubię, bo i może autorowi wydaje się przez to, że strona zyskuje i jest bardziej nowoczesna to tak naprawdę wprowadza to bardzo często zbędne zamieszanie i po jakimś czasie użytkownicy są na te bodźce uodpornieni i nie zwracają na nie szczególnej uwagi :D

      • Nie chodzi mi o zwracanie uwagi w sensie „O, jaki ładny blog” (chociaż to oczywiście nie zaszkodzi) ale bardziej o skuszenie do klikania.

        • Mnie też nie chodzi o takie efekt w stylu „O jaki ładny blog”, ale własnie o to że często autorzy blogów uważają, że jeśli wstawią sobie karuzelę lub slajder z popularnymi wpisami to polepszy ich to ich klikalność w te wpisy. Badania i opinie „ekspertów” którzy się takimi tematami zajmują mówią jednak co innego. Po jakimś czasie takie ruchome slajdery stają się dla czytelnika „niewidzialne” – po prostu przestają zwracać na nie uwagę.

          Chyba, że przez „na bogato” rozumiesz zupełnie co innego.

  • Oj, ile ja się namyślałam nad szablonem, kiedy przechodziliśmy na WordPressa… Piękne były te wszystkie bialutkie i „minimalistyczne” szablony, ale po pierwsze, widziałam je już nie raz na wielu blogach, a po drugie, potrzebowaliśmy szablonu wspierającego WooCommerce, który niebawem będzie nam potrzebny. Poza tym sklep na wielu nowoczesnych wyglądach po prostu wygląda słabo. Są fajne dla blogów z klimatycznymi zdjęciami albo takich bardziej pisarsko – poetyckich, ale przy sprzedaży już niekoniecznie mi to pasowało (albo nie znalazłam idealnego). :) Dobry wpis.

    • Ja też nigdy nie znalazłam chyba idealnego gotowego motywu. Z reguły każdy chce w nich coś poprawić.

      Z WooCommercem jest o tyle problem, że nawet jeśli masz motyw, który jest już z nim zintegrowany graficznie – bo tak naprawdę WooCommerce można zainstalować na każdym WordPressie i nie trzeba do tego mieć specjalnych motywów, choć wtedy jego wygląd jest „domyślny” – to niestety nie spełnia on wymagań stawianych przez ustawa o ochronie konsumentów, która weszła z końcem zeszłego roku i trzeba do niego wprowadzić wiele modyfikacji, bo bez nich jest praktycznie bezużyteczny dla polskiego użytkownika.

      • Ups, o tym nie wiedziałam… No nic, to się pomęczę trochę jak już będę uruchamiać sklep na stronie. Dzięki, że zwróciłaś na to uwagę.

      • Możesz trochę więcej napisać o tych zmianach? Analizowaliśmy temat w zeszłym roku i nie odniosłem wrażenia, że trzeba wprowadzać zmian pod kątem technicznym: http://www.wpdesk.pl/zmiany-sklep-25-grudnia/

        Oczywiście dochodzi sporo obowiązków informacyjnych, ale je trzeba spełnić zawsze, czy motyw jest dostosowany do WooCommerce, czy nie.

        • Oj świetnie Maćku, że tu piszesz – nie znamy się, ale byłam na Twoim wykładzie na WordCampie i bardzo miło Cię było słuchać :D – bo właśnie miałam zamiar się do was
          zgłaszać ponieważ wasz plugin, który mam lekko niedomaga, ale nie winię go za to bo pewnie mi się z czymś gryzie i pewnie musiałabym coś odinstalować, a tego bym jednak nie chciała. To naprawdę godne podziwu, że nawet nie musiałam się zgłaszać, a Ty już tu jesteś :D Jestem pod wrażeniem waszego „wsparcia” :D

          Nie wiem dlaczego mnie o to pytasz, skoro masz wpis na ten temat na Waszym blogu i wszystko tam jest
          wyjaśnione, a przecież WooCommerce znasz jak własną kieszeń, to przecież wiesz, że np. na stronie zamówienia w domyślnym WooCommece nie ma żadnego podsumowania produktu, oprócz jego nazwy, ceny i ceny wysyłki, a to obecnie za mało. Także nie dostajemy szczegółowych informacji na e-maila odnośnie naszego zamówienia.

          Po drugie należy dostarczyć kupującemu od razu po zakupie, regulamin sklepu oraz wzór odstąpienia od umowy w formie trwałej – np. nie można dodawać do potwierdzenia zamówienia jedynie linku do regulaminu jaki znajduje się na stronie.

          Powinna też tam znaleźć się informacja do zaznaczenia, że kupujący wie że ma 14 dni na ustąpienie od umowy lub inna jeśli sprzedajmy treści cyfrowe, ale macie nawet na to plugin więc chyba wielkiego zdziwienia w tym nie ma :D

          Poza tym, to co już wiesz WooCommerce nie oferuje czegoś takiego jak pole NIP, więc jego też trzeba
          dodać, bo nie jest mi łatwo wyobrazić sobie, że ktoś może
          prowadzić w Polsce sklep bez niego, ale to już raczej kwestia dostosowania WooCommerce do polskich realiów i dodatkowo usunięcia niektórych pól ze strony zamówienia.

          Ja też patrzę z perspektywy osób podobnych do mnie, które wybierają Woocommerce, bo chcą otworzyć
          mały sklep przy blogu opartym na WordPress i sprzedawać rzeczy przez siebie wytwarzane (takie małe kobiece przedsięwzięcia) i wydaje im się, że WooCommerce jest idealnym rozwiązaniem bo wystarczy zainstalować tylko jedną wtyczkę i już mają gotowy sklep. Niestety, nie jest to takie łatwe. Poza tym coraz częściej na blogach wygląda to tak, że sprzedawcy/blogerzy chcą oferowac rzeczy produkowane przez siebie taśmowo, ale czasem i coś do bezpośredniego ściągnięcia (jakiś ebook, krótki kurs) lub coś co można zindywidualizować i w takim przypadku WooCommerce w czystej postaci jest zupełnie
          nieprzystosowany, bo każdy produkt wymaga innego obowiązku informacyjnego i trzeba albo szukać jakiś wtyczek – ja jak dotąd nie znalazłam na tym polu idealnych rozwiązań lub trzeba samemu sobie ten kod zmodyfikować i w przypadku mojego sklepu właśnie na tym poprzestałam.

          • O, jak miło z WordCampem :)

            Jeśli chodzi o wtyczkę to napisz do nas, postaramy się pomóc: http://www.wpdesk.pl/support/

            Pytałem z ciekawości, bo jak analizowaliśmy przystosowanie WooCommerce do zmian to głównie chodziło o obowiązek informacyjny dotyczący płatności, wysyłki, zwrotów, itd. Większość tych zmian to były de facto zmiany w treściach i odpowiednim ich podlinkowaniu.

            Spotkałem się również z różnymi interpretacjami, niektórzy uważają, że wzór odstąpienia od umowy musi być załączany do maila, niektórzy, że nie.

            Jeśli chodzi o podsumowanie zamówienia to oprócz nazwy, liczby, ceny są również podawane atrybuty z produktów z wariantami. O tym czy są to wystarczające cechy produktu pewnie by można dyskutować. Jedni powiedzą, że tak, inni, że nie.
            Jak realizowaliśmy taką usługę dla klientów to raczej staraliśmy się wyważyć te rzeczy tak, żeby nie odstraszyć kupujących od sklepu, który jest tak dobrze przystosowany, że nieużywalny :)

          • Oj mi też miło gościć Cię w moich skromnych progach :D Może się zgłoszę jak mój cudny sklepik będzie prawie gotowy, ale podejrzewam, że raczej sama sobie poprawię co trzeba i nie będę was nachodzić, szczególnie że kiedyś też postanowiłam skorzystać ze wsparcia odnośnie jakiegoś pluginu i pan zalogował się do mojego WordPressa, odłączył wtyczkę z którą się jego gryzła i napisał wielce zadowolony, że naprawione i że już jego wtyczka działa :) nie przejmując się, że inna która też mi była potrzeba już przestała :D Także, po tamtych przeżyciach doszłam do wniosku, że „wsparcie” to naprawdę ostateczność.

            Ja też się spotkałam z różnymi interpretacjami odnoście dodawania umowy od odstąpienia i regulaminu, ale te które mówiły, że nie trzeba tego robić to jednak zdecydowana mniejszość.

Obecnie przyjmuję zlecenia na lipiec i sierpień. Zapraszam do kontaktu!