Zapraszam na bloga
karta sklep

ozdobnik

Warto wiedzieć. Czy Twój blog jest komercyjny?
Kategoria: Blogi i blogowanie

Po co właściwie wiedzieć, czy blog jest komercyjny czy nie? Z graficznego punktu widzenia jest to bardzo przydatna informacja, dzięki której będziemy orientować się, czy możemy używać na naszej stronie darmowych czcionek/grafik, które są wypuszczane na licencji „tylko do użytku osobistego”.

Należy bowiem mieć na uwadze, że zdecydowana większość darmowych czcionek i elementów graficznych dostępnych w Internecie za darmo (legalnie) jest na licencji free only for personal use czyli tylko do użytku osobistego. Nie można ich używać w projektach komercyjnych do których coraz częściej zaliczają się także blogi.

Przeważnie większość darmowych elementów graficznych, zwanych potocznie freebies jest udostępniana do pobrania na zagranicznych stronach.  Decydując się na ich używanie, godzimy się na przestrzeganie zasad zawartych w licencji do nich dołączonych, a nie tego co ktoś pisze na jednym czy drugim polskim blogu (niestety zauważam, że niektórzy definiują pojęcie użytku osobistego jak im wygodnie), bo to nie oni określają jak czyjaś praca ma być używana, tylko jej autor. I nie ma tu nic do rzeczy, że nie mamy „polskiej” działalności gospodarczej, czy ją mamy. To w ogóle nie świadczy o komercyjnym charakterze bloga. Autorów czcionek/grafik nie interesuje jakie prawo mamy w Polsce i co piszą na ten temat na polskich stronach. Jeśli chcemy korzystać z ich prac to powinniśmy dostosować się do ich życzeń.

literaPodkreślam jednak, że komercyjność w świetle polskiego prawa, czy jakiegokolwiek innego, a komercyjność pod względem „graficznym” to dwie różne rzeczy. O tym, czy twój blog jest komercyjny w tym drugim znaczeniu , decyduje autor grafiki/czcionki, określając to w licencji. Problem pojawia się wtedy kiedy autorzy dorzucają tylko enigmatyczne „not for commercial use”, nie precyzując co dokładnie kryje się pod tym zwrotem. Niestety, prawda jest taka, że większość licencji jest z reguły bardzo nieprecyzyjna. W takim przypadku należy zapytać autora o wyjaśnienie wszelkich niejasności (kontakt jest podany zwykle wraz z licencją dołączoną do czcionki/grafiki) jeżeli zależy nam na użyciu danego elementu nieodpłatnie.

Naczelna zasada określająca komercyjność: Czerpiesz z bloga korzyści finansowe (dotyczy też wymiany barterowej), pośrednio lub bezpośrednio? Jeśli tak, to znaczy, że twój blog pod względem „graficznym” jest komercyjny i nie powinieneś używać na nim rzeczy przeznaczanych do użytku osobistego.

KAŻDĄ LICENCJĘ powinno się przeczytać. Może się okazać, że autor nie ma nic przeciwko jeśli jego praca, z założenia tylko do użytku osobistego, będzie używana na blogu, która ma za zadanie promować mały biznes. Przykładem może być tu mój blog, tj. jeśli pobiorę darmowe tło, to będę mogła użyć je na swoim blogu, ale nie będę mogła je wykorzystać na blogach moich klientów (płatnie lub bezpłatnie – to oni będą musieli je pobrać, a ja ewentualnie mogę im je za darmo zainstalować, nigdy odpłatnie) lub jeśli chodzi o czcionkę to będę mogła ją użyć na swoim blogu, ale nie będą już ją mogła umieścić w szablonie blogowym przeznaczonym na sprzedaż. Z kolei innym razem może się okazać, że autor jednak dopuszcza komercyjny użytek, ale pod warunkiem, że zamieścisz link do jego strony.

literabWiele osób – szczególnie zdarza mi się to zauważać w polskiej blogosferze – wychodzi jednak z zaskakującego jak dla mnie, założenia, że to nie blog zarabia, tylko wpisy sponsorowane i banery reklamowe, więc skoro w nich/na nich nie umieszczą darmowej czcionki do użytku osobistego, to wszystko jest w porządku. Jest to logika bardzo „wygodna”, ale niestety dosyć naciągana. Ja skłaniałabym się ku twierdzeniu, że blog jest całością i każdy jego element stanowi ważną część. Nie można oddzielić artykułu sponsorowanego od nagłówka w którym użyto czcionki niekomercyjnej, więc wyodrębnianie na blogu części komercyjnych i niekomercyjnych jest w jakiś sposób niedorzeczne i zupełnie abstrakcyjne. Jeśli ktoś zarabia na wpisach sponsorowanych, to nie zapłacono mu za napisanie tekstu do szuflady, tylko za opublikowanie go na konkretnym blogu, który przez to staje się dla tego blogera platformą do zarabiania. Platformą, bez której nie dostałby zapłaty za napisany tekst (w skrócie: tekst jest mało ważny, liczy się że został wyświetlony w konkretnym miejscu w Internecie).  Platforma ta jest atrakcyjna dla sponsorów i czytelników, bo być może wygląda tak, a nie inaczej.

Komercyjność, może przejawiać się na blogach na wiele sposobów:
– na blogu znajdują się reklamy innych firm w formie banerów,
– autor promuje swoje usługi, za które pobiera opłaty czy to na blogu czy poza nim,
– zamiesza wpisy sponsorowane, z których czerpie korzyści finansowe (w tym barterowe),
– na stronie umieszczone są linki afiliacyjne,
– ogłasza sponsorowane konkursy.

literacA co w przypadku, gdy blogerowi nie udało się nawiązać jeszcze żadnych współprac? Tutaj można byłoby dyskutować, czy można używać elementów do osobistego użytku czy nie, ale ja raczej skłaniałbym się ku twierdzeniu, że lepiej od razu używać jedynie komercyjnych. To, że w ogóle planujesz współprace, świadczy o tym, że założyłeś bloga z myślą o korzyściach finansowych lub barterowych, a co za tym idzie nie jest to blog czysto osobisty. Jest nastawiony na współprace komercyjne. Oczywiście z czasem każdy osobisty blog może stać się komercyjnym, ale nie możemy udawać, że prowadzimy blog tylko dla przyjemności, kiedy mamy na blogu zakładkę „Współpraca„. Stąd wszystkim, którzy choć trochę myślą o zarabianiu na swoim blogu w dalszej lub bliższej perspektywie, sugeruję używanie już od samego początku tylko materiałów do komercyjnego użytku (zarówno darmowych jak i płatnych)

Moi drodzy, apeluje też, aby nie podejmować tego typu rozważań:

Przecież zamieściłam tylko jeden wpis sponsorowany. Dostałam za niego tylko mydełko? Nic poza tym nie zarobiłam? Piszę dla przyjemności. Mój blog naprawdę nie jest komercyjny!

Skoro ktoś zgadza się na wpis sponsorowany za mydełko, to pewnie także przyjąłby propozycję płatną, za 5000 złotych. Taki blog nie jest osobisty, tylko komercyjny, ale nie przynosi  – jeszcze – znaczącego  zysku, na który autor pewnie chętnie czeka. Nie słyszałam też, aby ktoś określał ile trzeba opublikować wpisów sponsorowanych lub zamieścić reklam, aby uznać go za komercyjny. Tutaj raczej stosuje się regułę: są albo ich nie ma. Poza tym należałoby pousuwać wszystkie materiały do użytku osobistego z chwilą opublikowania pierwszego wpisu sponsorowanego, w myśl reguły o której wcześniej pisałam, tj. blog należałoby traktować jako całość.

triangle

Podsumowując, zasada używania prac typu „do osobistego użytku” jest tak naprawdę bardzo prosta. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, czy dany element możemy wykorzystać w projekcie komercyjnym (lub czy w ogóle nasz blog się do niego zalicza), to go nie wykorzystujemy lub pytamy autora o doprecyzowanie niejasności. Należy używać tylko tych elementów, do których mamy 100% pewność, że są wykorzystywane zgodnie z licencjami.  Autorzy darmowych czcionek lub grafik do użytku osobistego oferują zwykle także możliwość wykupienia licencji na ich komercyjne używanie. Jeśli chcemy być w stosunku do nich fair to je po prostu wykupujemy. Jeśli nie to ich nie używamy na swoim komercyjnym blogu lub na takim do którego nie mamy pewności. Wybór należy do nas, więc nie wylewajmy żali, że drogo, że może nikt nie zauważy, że może jednak wcale nie mamy komercyjnej strony. Szanujmy pracę innych. Osiągasz korzyści z bloga? Dostajesz zniżki, masz dodatkowe wpływy z programów partnerskich? Małe? Ale jednak! Prawda, że to miłe? Ale uwierz, że autorzy czcionek/grafik też chcą coś mieć z tego, że poświecili czas na ich przygotowanie, choćby te kwoty były także naprawdę małe.

Na koniec wpisu dodam, że jest wiele darmowych czcionek / grafik do użytku komercyjnego, z których można korzystać do woli.

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Komentarze Wypowiedz się

  • Przyszłam tu z wpisu o graficzkach kochających czcionki i zaraz wrócę do jego czytania, ale muszę Ci napisać, że dałaś mi do myślenia. Teraz muszę przejrzeć swoją (niemałą) kolekcję czcionek i wyeliminować te, których używać nie mogę. Kłaniam się i dziękuję!

    • Tak naprawdę nie musisz wyrzucać czcionek, które jak podejrzewam, masz pewnie, tylko do osobistego użytku. Możesz je przenieść do osobnego folderu lub po prostu gdzieś zapisać ich nazwy i używać w projektach czysto osobistych :) Ja też mam czcionki do użytku osobistego pozgrywane do folderów, które może kiedyś doczekają się zakupu wersji komercyjnych lub po prostu jest to o tyle dobre, że można takie czcionki przetestować, z tym że w moim przypadku muszę je kasować, bo mogą mi się pomieszać, a to nie jest dobre :P Także nie bardzo mogę ich używać nawet w projektach czysto osobistych, a szkoda bo wiele jest przepięknych i są za darmo i aż szkoda z nich nie korzystać, więc czasem zdarza mi się niektóre polecać, choć z reguły przynajmniej na blogu staram się jednak skupić na tych komercyjnych.

  • Ja już teraz nie ściągam nawet żadnych darmowych fontów do prywatnego użytku, żeby się kiedyś przy jakimś projekcie nie pomylić.

  • Jeżeli na blog wydaję miesięcznie 25 zł a z reklam otrzymuję 3 zł to chyba trudno mówić o tym że blog „przynosi korzyści finansowe”. Mam rację?

  • Kiedy parę miesięcy temu zakładałam bloga właśnie to zagadnienie bardzo mnie interesowało i nie mogłam jak na złość nic na ten temat znaleźć. Podjęłam decyzję, że używam tylko czcionek i grafik komercyjnych, aby spać spokojnie ;) Teraz trafiłam na twojego posta i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że mój tok myślenia był słuszny. Dzięki :)

Sklep już otwarty